środa, 26 lutego 2014

Od Angel

Obudziłam się i ziewnęłam. Nie obchodziło mnie czy jest wcześnie czy późno. Szczęśliwi czasu nie liczą. Zaburczało mi w brzuchu. Poszłam do najbliższego śmietnika. Wylizałam pudełko po czymś smacznym i zjadłam niedojedzoną kanapkę z szynką. Na horyzoncie mojego żołądka nie pojawiła się żadna marchewka, a ja tak bardzo lubię marchewki! Poszłam się napić z fontanny. Pyszna woda. Lubię ją najbardziej ze wszystkich napojów jakie znam, bo znam tylko wodę. Slyszałam śpiew ptaków. Czułam zapach wiosny. Nagle spod moich nóg czmychnął kot. Przeklęte zwierzę. Goniłam go, ale uciekl akurat na najwyższe drzewo w parku. Miał szczęście. Następnym razem na pewno mu się nie uda. Zapchlony kocur. Ze strachu trzęsie się tak, że aż drzewo drży. Odeszłam od drzewa zadowolona. Niech się kotek boi. Dobrze mu tak. Nagle wpadłam na jakiegoś psa.
-Sorry.-powiedziałam.- Jestem Angel. Lubię marchewki. A ty lubisz? A kim jesteś?-zadawałam mu masę pytań.

<Ktosiu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz