wtorek, 25 lutego 2014

Od Renesmee C.D. Jack'a

Najwidoczniej mój kochany braciszek nie nacieszył się posiłkiem.
-Ej, skoro tak narzekasz na kuchnię Clary to może wpadniemy do Patrick'a? - zaproponowałam. Patrick to właściciel małej knajpki niedaleko plaży. Zawsze podrzuci nam coś smacznego, więc po nieudanym śniadaniu wypadałoby do niego zajrzeć.
-To dobry pomysł - kiwnął szybko głową i pędem ruszyliśmy na skróty przez park do knajpki Patrick'a. Oczywiście skróty niewiele nas uratowały gdyż plaża znajdowała się spory kawałek stąd. Nie wymieniliśmy między sobą ani słowa. Słyszałam tylko co jakiś czas burczenie brzucha Jack'a i swój własny oddech.
Gdy dotarliśmy Patrick wyszedł przed swój lokal i uśmiechnął się na nasz widok. Ten facet był jednym z niewielu ludzi, którzy mimo tego, że jesteśmy psami zawsze chętnie nas u siebie ugoszczą. Dlatego to zawsze do niego przychodziliśmy w sprawie jakiejś przekąski. Rozumieliśmy się z nim bez słów.
-O! Jack! Renesmee! - gdy z wesołym kłapnięciem pyskiem stanęliśmy przy stopach Patrick'a, on z uśmiechem podrapał nas za uszami. - Co podać? - zapytał i ruchem ręki zaprosił nas do środka swojej knajpy. Najwidoczniej jeszcze nie otworzył lokalu gdyż jego pomocnicy - Ashley, David i Jessy wycierali stoliki ustawiając na nich chusteczki i jakieś przyprawy.Za ladą leżał młody hawańczyk Rory, ulubieniec Patric'a. Gdy weszliśmy do środka podniósł się i podbiegł do nas.
-Co tam słychać kochani? - zapytał przysiadając.
-Szczerze to nic. Sporo nowych na Ulicy Marzeń - odparł Jack prawie bez żadnego entuzjazmu.

<Jack? Nie mam pomysłu xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz