środa, 26 lutego 2014

Od Lawliet C.D. Naix'a

- Skoro nie mogę towarzyszyć jednemu z nich u boku, to chcę chociaż pomóc im taką drobnostką – odparłam. – Jeżeli mam taką sposobność, oczywiście.
Pies skinął głową. Westchnęłam więc i omiotłam okolicę wzrokiem. Musiało być już wyjątkowo późne popołudnie, ponieważ zaczynało się powoli ściemniać. Ludzie lgnęli do domu po pracy, niektórzy wracali lub też wychodzili ze swoimi pupilami na poobiedni spacer.
- Trzeba znaleźć jakieś miejsce, w którym można by się skryć na noc – oświadczył Naix.
- Mam pewną propozycję – odparłam i ruszyłam powoli chodnikiem. Retriever ruszył za mną.
Droga do tego tajemniczego miejsca zajęła nam mniej więcej godzinę. Wtedy ukazało się nam to świetnie mi znane, stare, opuszczone lecz posiadające swój urok domostwo.
Gdy stąpaliśmy po przegniłych deskach, którymi wyłożony był taras, te trzeszczały i skrzypiały przeraźliwie. Uznałam, że taki hałas był by w stanie zbudzić nawet zmarłego. Na szczęście prócz małych gryzoni ta posiadłość nie posiadała innych domowników.
Hall prezentował się najlepiej ze wszystkich pomieszczeń. Dywan nie był postrzępiony, a tapety i podłoga czyste, nie pozrywane i spróchniałe. Mniej więcej w końcu na rogu znajdowały się wąskie schody, prowadzące na pierwsze piętro, a dalej na strych. Postanowiłam pokazać Naix’owi ciekawe zjawisko, które działo się za każdym razem gdy nocą niebo było bezchmurne i wschodził księżyc.
Poprowadziłam psa na ów strych, po czym nakazałam usiąść obok dziury w dachu, na kocu na którym zwykłam sypiać.
Gdy księżyc wreszcie zaświecił na ciemnogranatowym morzu, białe światło przedostało się przez powyłamywane deski i zaczęło tworzyć na podłodze dziwaczne kształty. Gdyby dłużej się nad nimi zastanowić i lepiej im przyjrzeć, wszystkie przypominały psy podczas zabawy.
- Nigdy nie mogłam zrozumieć, czy to tylko przypadek czy specjalnie te światła układają się na kształty psów – powiedziałam po długiej chwili milczenia. – Co ty o tym sądzisz?

<Naix?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz