czwartek, 27 lutego 2014

Od Lawliet C.D. Angel

Zaspana ledwo zdążyłam się zorientować gdzie jestem. Gdy ujrzałam przed sobą obcego psa rzucającego w moją stronę masę pytań, westchnęłam ciężko i usiadłam, by uporządkować miliony myśli chodzących mi po głowie.
- Jestem Lawliet – zaczęłam ze stoickim spokojem. – I nie, nie jestem miłośniczką marchewek. Prawdę mówiąc, nigdy ich nie jadłam i raczej nie mam zamiaru spróbować.
Suczka wydała się nieco zawiedziona moją odpowiedzią, ale cóż mogłam poradzić na mój psi gust. Takie już miał przyzwyczajenia i koniec.
- Co tutaj robisz? – zapytała znów merdając radośnie ogonem.
Od razu wiedziałam, że mam do czynienia z najbardziej wesołym i przepełnionym energią psem, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Prawdę nie mówiąc nie było w tym nic złego. Uznałam nawet, że taka porządna dawka optymizmu dobrze na mnie zrobi.
Kolejnym moim rozmyślaniem była odpowiednia odpowiedź. Nie lubiłam zwierzać się nieznajomym, a stojąca przede mną sunia wydawała się niezwykle ciekawska oraz dociekliwa. Emanująca od niej energia aż zachęcała, aby powiedzieć jej wszystko od ‘a’ do ‘z’, ale jak to ja, zawsze zachowywałam zdrowy rozsądek oraz świadomość w takich sytuacjach.
- Przed chwilą wstałam, jestem głodna i mam zamiar znaleźć coś do jedzenia – odparłam obojętnym tonem.
- Znam ciekawe miejsce, gdzie można znaleźć coś do jedzenia – uśmiechnęła się tak szeroko, jak nikt inny kogo znałam.
- Nie, dzięki – mruknęłam. – Mam swoje miejsca, w których jadam.
Potem powoli skierowałam się ku restauracji, w której pracował zaprzyjaźniony ze mną chłopak. Zawsze dawał mi coś do przekąszenia ze spiżarni. Co prawda nie były to jakieś ogromne ilości jedzenia, ale pozwalały przynajmniej zaspokoić głód.
Ku mojemu zdziwieniu po połowie pokonanej drogi okazało się, że Angel wciąż za mną idzie. Parsknęłam więc i spuściłam głowę.

<Angel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz