Nie podobało mi się to...Tyle niezadowolonych spojrzeń przewiercających mnie na wylot. Nie przeszkadzało mi to, że te psy były bezpańskie bo to nie ich wina, po prostu nie dogadały się z ludźmi, ale ten ich wzrok. Miałam ochotę uciec, ale przegoniłam tą myśl jak natrętną muchę i ruszyłam za Naix'em. Gdy przechodziliśmy po między psami czułam się skrępowana bo psy podchodziły coraz bliżej jedne patrzyły na mnie z zaciekawieniem, drugie z pogardą. Nie wiedzieć kiedy, któryś z nich podszedł tak blisko, że praktycznie stał obok mnie, a warknęłam na niego i kłapnęłam zębami w jego stronę.
- Nie jestem niczyją własnością, a nawet jeśli to na pewno nie jestem bezbronna - powiedziałam sama do siebie przyśpieszając tak, że zaczęłam iść obok Naix'a i pewnym krokiem szłam tam gdzie on
<Naix?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz