poniedziałek, 24 lutego 2014

Od Golden'a

Obudziłem się o świcie. Przywykłem do rannego wstawania, ponieważ najlepiej poluje się właśnie wtedy. Spałem pod gołym niebem. Przed wiosennym deszczem chronił mnie tylko rozłożysty, stary dąb. Przeciągnąłem się i ziewnąłem głośno. Pewnie wszystkie psy były jeszcze w domach... Nastawiłem się więc na samotną przechadzkę po Beverly Hills. Było tak wcześnie, że nawet ptaki dopiero budziły się i wylatywały z gniazd. Niespodziewanie poczułem pustkę w żołądku. Czas coś zjeść! Podszedłem bliżej lasu. Ah! Te cudowne zapachy! Wraz ze świeżym powietrzem przybywały do mnie coraz to nowe dźwięki i obrazy. Często wyczuwałem też nowe zwierzęta. Przeszukując wszystkimi zmysłami las, znalazłem w końcu to, co chciałem. Młody jeleń. Cudownej jakości mięso i pyszne kości do gryzienia! Bez namysłu wbiegłem w las. Byłem już coraz bliżej łupu, podpowiadał mi to mój instynkt. W końcu wypadłem z krzaków na rozległą polane. Moja ofiara nawet nie zdążyła ruszyć z miejsca. Z prędkością strzały wystrzelonej z łuku dopadłem ją i powaliłem. Dla niektórych psów upolowanie takiej zdobyczy jest prawie niemożliwe, jednak dla mnie było to bardzo łatwe. Trzymałem szyję jelonka w pysku. Mój pysk powoli czerwienił się od krwi. W tamtej chwili z leśnych ciemności wyłonił się jakiś pies! Aż podskoczyłem z zaskoczenia. Wypuściłem ofiarę z pyska.
- Nie prościej będzie jeżeli pójdziesz do swoich właścicieli i poprosisz o posiłek? - spytała troskliwie
Kiedy światło dobrze ukazywało jej sylwetkę, rozpoznałem w suczce Alfę sfory - Renesmee. Dopiero wtedy przypomniało mi się, że nie opowiedziałem jej o sobie prawie nic. Zna tylko moje imię...
- Nie mam właścicieli. Wolę żyć na własną łapę. - rzekłem oblizując wargi
<Ness?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz