Ach jak dobrze znów być w domu...Jednak ja na chwilę obecną nie mam domu...Dlaczego? No więc mój właściciel wyjechał gdzieś w sprawach swojej pracy no, a ja nei mogłem siedzieć bezczynnie u "cioci" Diany.
Jak cudownie znów przechadzać się po zielonej trawie w parku. Teoretycznie w tej chwili jestem bezpański...Ech, nie szkodzi! Na pewno będę mógł zostać u Alex'a, przyjaciela mego pana, w końcu on uratował mi życie. Patrzę sobie dookoła, nie wiele się zmieniło. Ciekawe co u Jeck'a i Renesmee...- Tak też rozmyślając doszedłem aż pod dom Cler, właścicielki Renesmee. Wcześniej zauważyłem białego psa szczekającego przyjaźnie i parę golden retrieverów, najwidoczniej sporo mieszkańców przybyło. Zaszczekałem donośnie, a na dróżkę prowadząca od furtki do domu wyskoczyła Renesmee.
-Aurum...? - zapytała otwierając szeroko oczy. Uśmiechnąłem się i zrobiłem krok przed siebie.
-Witam. Jak się miewasz? - zapytałem, a delikatny uśmiech nie schodził z mojego pyska. Suczka szybko się otrząsnęła i podbiegła do mnie.
-Co się z tobą działo?! Myślałam, że wtedy...
-Proszę, nie mówmy o tym. - poprosiłem -Dasz się zaprosić na spacer po plaży?
-Z miłą chęcią. - uśmiechnęła się i wyszliśmy. Opowiedziałem Renesmee jak tu dotarłem. Gdy byliśmy już ba plaży suczka powiadomiła mnie, że na Ulicy Marzeń powstała sfora psów. - Muszę pzredstawić cię wszystkim - oświadczyła. W tym czasie natknęliśmy się na...
<Ma ktoś ochotę dokończyć? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz