Leżałem niewzruszony. Skierowałem wzrok na psa.
- Sorry za atak... - mruknął niezrozumiale pod nosem
Naix zdziwił się tym, że go przeprosiłem. Dalsza rozmowa jednak się nie kleiła. Odpoczywałem w ciszy, bez słowa. Czekałem na to, co zrobi on. Jeżeli nic nie powie po prostu odejdę. Często kończę tak sprzeczki, jak i czasami przyjaźnie...
<Naix? Wybaczysz mi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz