Całe szczęście Cassidy uszła z tego wszystkiego z życiem. Przyniosłam jej obfity posiłek oraz wodę. Podsunęłam prowiant przed nos suczki.
-Dziękuję ci. - powiedziała osłabionym głosem i zaczęła jeść.
-Drobiazg. Cassidy, wiem, że nie masz siły, ale co się stało wczoraj? - zapytałam oczyszczając miejsce z kurzy obok niej i usiadłam.
<Cassidy? Brak weny ;_;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz