Uśmiechnąłem się do niej. Ruszyłem wolnym krokiem w kierunku kilku wysokich sosen, które świetnie nadawały się na dobrą kryjówkę. Angel razem ze mną ukryła się w gąszczu zielonych igieł. Chyba coś wyczuła. Ja zresztą też. Suczka przyczaiła się. Nagle wyskoczyła cicho z naszej skrytki i poczęła długimi susami gonić zająca. Ja, zmuszony przez nią również rzuciłem się w pościg. Za krzakami pasła się spora sarna. Angel jej nie wyczuła, ale ja owszem. Skoczyłem na ofiarę, podczas gdy zniesmaczona nieudaną próbą polowania Angel patrzyła na wszystko z boku. Ledwo utrzymałem się na ostro wierzgającej łani, ale w końcu udało mi się wbić zęby w jej kark. Po kilku minutach dostojne zwierzę mimo woli położyło się na ziemi i zamknęło oczy. Była już martwa, ale na wszelki wypadek jeszcze jej nie puściłem. W końcu rozwarłem szczęki i odgryzłem kawał mięsa.
- Chodź! - zachęciłem mą towarzyszkę
<Angel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz