Cler na chwilę opuściła pokój, lecz nie zamknęła drzwi, przez krótki czas krzątała się w swoim gabinecie.
-Teraz niestety musisz tu zostać przez jakiś czas - powiedziałam do Gold'.
-Ja już czuję się lepiej, teoretycznie mogę już iść. - mruknął próbując dźwignąć się na łapach, lecz był jeszcze zbyt słaby.
-Jednak chyba nie - oświadczyłam. Cler właśnie wróciła. W dłoniach trzymała swój aparat. Kucnęła przed Gold'em i zrobiła mu parę zdjęć. Pogłaskała go po głowie i podrapała w pobliżu szyi.
-Hmm...nie masz obroży...zobaczymy czy masz jakiegoś właściciela, pewnie się o ciebie martwi. - powiedziała po czym znów zniknęła za drzwiami.
-Ja nie mam właściciela - zawarczał cicho pies.
-Jeśli się nikt nie zgłosi w sprawie ogłoszenia to będzie znaczyło, że jesteś bezpański - wyjaśniła.
-Ale przecież ty to wiesz.
-Ja tak, ale Cler nie, ona jest rozsądna i woli oddać cię w dobre ręce, ale jak już wspomniała jeśli nikt się nie zgłosi to..
-To...?
-Właściwie nie wiem. Może zostaniesz z nami. Oczywiście jakbyś nie chciał możesz uciec, bo Cler na pewno samego cię nie wypuści na pastwę losu.
<Gold? Sorki, że dopiero teraz :/>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz