~~ Jakiś czas później ~~
Wesoło przebiegałem przez park i "zagryzałem" wodę z fontann, które wyrzucały ją skośnie i pionowo. Największa frajda to było kłapanie paszczą na nie i odskoczenie w odpowiednim momencie inaczej... obrywało się w pysk. Jak to mi się kilka razy zdarzyło. Cały mokry przycupnałem na chwilę i zauważyłem w pobliżu Golden'a Leaf'a...
< Gold? Błagam, przeczytaj chociaż trochę mojego charakteru bo po coś go pisałam, a Ty go zmieniasz. I robisz z siebie [ za przeproszeniem ] jakiegoś super psa, który wszystko słyszy, przed wszystkim się uchyli w dobrym momencie jak idzie tyłem i ogółem mega, pro, koks... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz