Siedziałem na moście i wpatrywałem się w fale, biegające po jeziorze niczym stado dzikich koni. Od czasu do czasu moczyłem łapy w przyjemnie chłodnej wodzie. Ryby podpływały i odpływały powoli, bez pośpiechu. Wszystko tutaj było takie jak ja - spokojne i jakby "nieżywe". Nagle nieruchomą taflę stawu, rozbił ogromny plusk. Przemoczony do suchej nitki odbiegłem kilka kroków. W jeziorze pływał w miarę duży collie.
- Co ty robisz? - zapytałem jednak szum zagłuszył mój głos
Zdenerwowałem się trochę.
- Co ty wyprawiasz!? - wydarłem się teraz na cały głos
<Axel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz