Moja właścicielka nagle zatrzymała się przed wystawą jednego z licznych sklepów muzycznych znajdujących się na ulicy Marzeń, tam gdzie razem z nią się przeprowadziłam. Nagle zauważyłam idącego w naszą stronę owczarka szwajcarskiego, lecz starałam się nie zwracać na niego zbytniej uwagi.
-Poczekasz chwilę?-zapytała nagle Elisabeth przywiązując moją smycz do stojącej na przeciwko owego sklepu latarni.
Owczarek, wraz ze swoim właścicielem, lecz jak szybko się pojawili, tak i szybko zniknęli. Zaraz potem ze sklepu muzycznego wyszła moja właścicielka trzymająca w ręku płytę. Rozłożyła mapę naszej dzielnicy i zaczęła mierzyć po niej wzrokiem.
-Psi park jest...-tutaj się zacięła na dość długi czas-tutaj!-krzyknęła stukając palcem w mapę, której o mało co nie przedarła
Razem ruszyłyśmy w stronę naszego mieszkania. Niedaleko niego, jak się okazało, znajdował się psi park. Gdy tylko weszłyśmy, ciemnowłosa dziewczyna spuściła mnie ze smyczy, abym po długiej podróży rozprostowała kości. Zaczęłam robić to, co naprawdę lubię. Ścigałam się z wiatrem dobre dziesięć minut, lecz przeszkodził mi pies, który na mnie wpadł.
-Nic ci nie jest?-zapytał biały owczarek szwajcarski pomagając mi wstać. Podejrzewałam, że był to ten sam pies, którego widziałam wtedy przed sklepem.
-Nie.-odpowiedziałam mu krótko i na temat, czyli tak, jak lubię.
Gdy wstałam, szybko odwróciłam wzrok i poszłam w swoją stronę, natrętny owczarek jednak podążał za mną. Gdy robił to przez kolejne pięć minut, nie wytrzymałam.
-Odczepisz się, czy wolisz za mną chodzić?-zapytałam jeszcze spokojnie, nie zwracając uwagi na psa
-Hmm...nie ma nic lepszego do roboty. A tak przy okazji, jestem Jared.-powiedział uśmiechając się
-Ayoko, jeśli już musisz wiedzieć.-odpowiedziałam z dezaprobatą nie odwzajemniając uśmiechu psa
(Jared?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz