Wbiegłam truchtem do pokoju Gold'a.
-Ogłoszenia rozwieszona - poinformowałam go z pogodnym uśmiechem
-To i tak nic nie pomoże, a jeśli ktoś się zgłosi z pewnością od niego ucieknę - oświadczył wyniosłym tonem
-Odpowiada ci takie życie? - zapytałam kładąc się niedaleko niego.
-To znaczy życie włóczęgi? Tak, bardzo mi to pasuje...- odparł nieco szorstkim głosem i położył pysk na wyciągniętych przed siebie łapach.
-Nie, nie oto mi chodziło...- mruknęłam spuszczając wzrok. Nie chciałam by właśnie tak odebrał to Gold
-Ta, ja też trochę zbyt źle to odebrałem - stwierdził pod nosem po krótkim namyśle
-Przepraszam - szturchnęłam go lekko nosem, on uśmiechnął się.
-Jak już wyzdrowieję i tak dostaniesz za to - oświadczył z wesołym wyrazem pyszczka
-Jak tylko mnie dogonisz - mruknęłam również pogodnym tonem
<Gold?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz