Walizki były już spakowane. Byłem tak podekscytowany jutrzejszym lotem, że nie mogłem spać przez całą noc...
~Następnego dnia~
Około godziny piętnastej wyjechaliśmy na lotnisko, zanim się obejrzałem wsiadaliśmy do samolotu. Mnie umieszczono w klatce do bagażnika z innymi zwierzętami. Postanowiłem trochę pospać aby nadrobić poprzednią noc...
~Kilka godzin później~
Lekko uchyliłem powieki i ujrzałem jedną z hostess, która wynosiła klatki z pupilami innych klientów owych lini lotniczych. Po jakimś czasie kobieta zabrała się za mnie.
Za chwilę odebrała mnie Tiffany, wypuściła z klatki i zapięła smycz. Teraz kierowaliśmy się po bagaże.
Kiedy moja pani odebrała nasze rzeczy skierowaliśmy się do miejsca gdzie odebrać nas miała znajoma Tiffany. Czerwone porsche stało już na miejscu. Dziewczyny spakowały walizki i ruszyły w drogę do naszego nowego domu.
Podsłuchałem że mieścił się on w miejscu przez niektórych nazywanym "Ulica Marzeń"...
~Następnego dnia~
Wszystko było już urządzone, a walizki rozpakowane...
Dopiero co przeprowadziliśmy się razem z Tiffany, a ja chciałem kogoś poznać. Postanowiłem trochę się poszwendać po okolicy w poszukiwaniu innych psów.
<Ktoś? Coś? Gdzieś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz